Kolejny komiks z serii Rat Queens. Tak, tak, to Najwyższe fantazje już czwarty tom przygód bandy niepokornych dziewczyn, tworzących silną, zbrojną grupę do wynajęcia. Niezły humor, ciekawy pomysł na kreację świata fantasy oraz wyraźne, nieszablonowe postacie uczyniły z lektury komiksu autorstwa Kurtisa J. Wiebe całkiem przyzwoitą rozrywkę. Jak więc wypada najnowszy, czwarty tomik Szczurzyc?

Bohaterowie

Hannah, ach kochana Hannah. Po której stronie ty jesteś? W poprzednim tomie pokazałaś rogi, demona wewnątrz siebie, opuściłaś grupę teraz jesteś z powrotem razem ze Szczurzycami. Co się z tobą dzieje? Masz na pieńku z każdym, kogo spotkasz, wyzywasz, przeklinasz, rozbijasz mury zamiast czytać runy. Jak na maga zachowujesz się dość niefrasobliwie. Unikasz ojca, a jednak lgniesz do niego, chcesz go ratować. Czyżbyś bardziej była człowiekiem niż demonem?

Fabuła

Do Szczurzyc dołącza trollica Braga, a nasze wojowniczki szukają jakiegoś ciekawego zlecenia. Podczas swoich wędrówek napotykają dziwnie podobną drużynę Kocich Królów, stworzoną przez brata Violet, Barriego. Ogólnie brat i jego wesoła kompania jakoś często będzie napotykała dziewczyny. Nie będzie jednak świadkiem nieudanych zabaw Hannah z nekromancją ani spotkania ze smokiem. Ani nawet złożenia w jedną całość artefaktu.

W tym zeszycie mamy sporo oklepanych żartów i wesołych przygód. Gdzieś pomiędzy jedna a drugą dowiadujemy się czegoś nowego: w Palisadzie rozprzestrzenia się tajemnicza religia i kult związany z kałamarnicami, a sekta wciąga znane Szczurzycom osoby jak Stara Bernadetta czy ork Dave. Bardzo chciałbym wkrótce przeczytać o nich coś więcej. Czuć, że opowieść nie skręca już tak bardzo w kierunku mrocznego, przytłaczającego fantasy, jest nieco lżejsza i rozrywkowa, jednak bardzo chciałabym rozwinięcia niektórych wątków, choćby nowej drużyny Zbrojnego Ramienia Zjednoczonych Religii.

Kreska

Tak jak zmieniła się koncepcja scenariusza, tak i kreska znowu uległa zmianie. Znowu mamy innego rysownika. Tym razem w tej roli znalazł się Owen Gieni i wykonał pracę ciekawie, chociaż zdecydowanie odbiega on stylem od poprzedników. Do tego stopnia, że mamy wrażenie obcowania z zupełnie innym tytułem. Znacznie więcej tu szczegółów, a i mimika postaci bardziej pasuje do komediowego komiksu niż fantasy. Jednak do takich dość mocnych zmian zdążyliśmy się już przy lekturze Rat queens przyzwyczaić.

Ciekawostka

Kaczko-smok zjada Betty. W jego brzuchu spotyka ona Miltona, kupca z bebechów. Jakim cudem jednak nie został on skonsumowany? W końcu kwasy żołądkowe poczwary powinny ładnie rozłożyć mięśnie i organy Betty czy Miltona. Mięśnie żołądka zmieszałyby ich z sokiem żołądkowym, zaczęłyby na nich działać enzymy trawienne, zmieniając ich postacie w miazgę pokarmową. Trwałoby to zapewne kilka godzin, bo tylko pokarmy płynne są trawione bez zatrzymywania. Taka pulpa zostałaby popchnięta dalej, gdzie albo zostałaby wchłonięta, albo w końcu wydalona. Więc, Betty, nawet jakbyś nie znalazła sposoby na wydostanie się z brzucha stwora, zawsze było jakieś wyjście.

Podsumowanie

Wielu osobom nie podobała się zmiana tempa i poważniejszy, nieco mroczniejszy ton trzeciego tomu Rat queens. Niestety ja należę do tych nielicznych, którzy właśnie tego w komiksie szukają. W czwartym tomie wracamy na stare tory jazdy-wyżynanki bez trzymanki. Jest krew, wesoło, leje się alkohol, są burdy i orgie. Wszystko, co najlepsze dla Szczurzyc, ale czy dla czytelnika?

Pozostałe recenzje serii Rat queens: Magią i masakrą [tom 1], Dalekosiężne macki N’Rygotha [tom 2], Demony [tom 3]


Na szybko:

Najwyższe fantazje nie zmieniają zbyt wiele w świecie Rat Queens. To kolejna dawka pieprznych, wesołych przygód czwórki (w sumie już piątki) Szczurzyc, rozrywka na kilkadziesiąt minut i tyle. Czy to wystarczy, by sięgnąć po następny tom?

Moni zdaniem:

Fabuła: 5/10
Kreska: 7/10
Bohaterowie: 5/10