Tre­ning czy­ni mistrza i w szko­le dla boha­te­rów tak­że wła­śnie na zdo­by­wa­ie doświad­cze­nia kła­dzie się naj­więk­szy nacisk. Jak jed­nak wyglą­da­ją typo­we zaję­cia w takiej pla­ców­ce? Czy wie­dza teo­re­tycz­na, któ­rą wyłącz­nie jak dotąd posia­dał Mido­rya zamiast super­mo­cy, będzie pomoc­na na takich lek­cjach? Ale nie mar­tw­cie się, dru­gi tom My hero aca­de­mia wca­le nie sta­je się kolej­ną man­gą o szkol­nym życiu. To sho­nen w całej oka­za­ło­ści.

Bohaterowie

Głów­ne­go boha­te­ra może­cie poznać w recen­zji tomu pierw­sze­go My hero aca­de­mia. Tu może­my podzi­wiać inne­go człon­ka kla­sy o pro­fi­lu boha­ter­skim: Tenya Iida. To spo­koj­ny, albo może raczej bar­dzo opa­no­wa­ny, pra­wo­rząd­ny i poukła­da­ny mło­dzie­niec. Pocho­dzi z rodzi­ny o cie­ka­wych tra­dy­cjach boha­ter­skich. Przy­kła­do­wo jego star­szy brat to tur­bo boha­ter Inge­nium, któ­ry zatrud­nia cały sztab poma­gie­rów.

Trzy­ma się on wszel­kich zasad i prze­pi­sów, a Iida jest w nie­go wpa­trzo­ny jak w obra­zek. Poszedł do UA dla­te­go, że kie­dyś chciał­by stać się taki jak on. Dar Iidi jest bar­dzo cie­ka­wy – to engi­ne, maszy­ny przy­po­mi­na­ją­ce sil­nik samo­cho­do­wy znaj­du­ją­ce się w jego łyd­kach. Iida może zmie­niać bieg i dzię­ki temu kon­tro­lo­wać swo­ją szyb­kość. Dzia­ła­ją one na sok poma­rań­czo­wy. Poza szyb­ko­ścią Iida jest nie­sa­mo­wi­cie pochło­nię­ty nauką, logicz­nym wnio­sko­wa­niem i zacho­wa­niem porząd­ku. To on pro­po­nu­je demo­kra­tycz­ne wybo­ry prze­wod­ni­czą­ce­go kla­sy, uspo­ka­ja tłum spa­ni­ko­wa­nych uczniów czy też wyru­sza z misją ratun­ko­wą pod­czas napa­du zło­czyń­ców. Nie ma w nim ani krzty zazdro­ści, prę­dzej będzie podzi­wiał czy­jeś umie­jęt­no­ści np. prze­wi­dy­wa­nia Mido­riya.

Fabuła

Dru­gi tom My hero aca­de­mia sku­pia się na dokład­nie dwóch zaję­ciach szkol­nych: tre­nin­gu bojo­wym i tre­nin­gu ratow­ni­czym. Na tre­nin­gu bojo­wym po raz pierw­szy boha­te­ro­wie będą mogli mieć dopa­so­wa­ne do swo­ich umie­jęt­no­ści stro­je. I tu poja­wia się już pierw­szy pro­blem, bo prze­cież w for­mu­la­rzu apli­ka­cyj­nym Mido­riya zazna­czał, że nie posia­da daru. Ba, on tak napraw­dę nadal nie do koń­ca potra­fi nad nim pano­wać, więc sam nie bar­dzo wie jaki kostium mieć powi­nien. Powo­du­je to już na star­cie zaję­cie przez nie­go gor­szej pozy­cji. Czy w takim razie uda mu się ten tre­ning w ogó­le skoń­czyć w jed­nym kawał­ku, sko­ro jego part­ner­ką ma być onie­śmie­la­ją­ca go Ura­ra, a prze­ciw­ni­kiem zaja­dły wróg Baku­go?

Na szczę­ście dla uczniów pie­lę­gniar­ka potra­fi zała­tać każ­dą ranę, a jej cału­ski nasta­wia­ją nawet zła­ma­ne kości. Pomię­dzy jed­nym a dru­gim tre­nin­giem moż­na więc zadbać o spra­wy kla­so­we i razem z, ekhem, uko­cha­nym wycho­waw­cą wybrać trój­kę kla­so­wą. Pro­wa­dzić kla­sę sub­er­bo­ha­te­rów chce każ­dy, ale nie każ­dy się nada­je, a tym bar­dziej nie każ­dy przy­go­to­wa­ny jest na to, że zosta­nie wybra­ny.

Sko­ro spra­wy admi­ni­stra­cyj­ne boha­te­ro­wie mają za sobą, to cała 20-tka może bez prze­szkód udać się razem z Era­ser headem do spe­cjal­nie przy­go­to­wa­ne­go cen­trum, w któ­rym mogą potre­no­wać akcje ratun­ko­we, jed­ne z naj­częst­szych, jakie będą mie­li do czy­nie­nia jako boha­te­ro­wie. Czy to ścią­ga­nie kot­ka z drze­wa, czy rato­wa­nie ludzi spod osu­wa­ją­cej się lawi­ny błot­nej – na to muszą wła­śnie być przy­go­to­wa­ni. Dla­te­go teren tre­nin­go­wy podzie­lo­ny jest na kil­ka kate­go­rii nie­opo­wia­da­ją­cym naj­więk­szym żywio­łom natu­ral­nym: taj­fu­nem, zawa­le­nia, powo­dzie, poża­ry oraz góry. Dziw­ne, że nie ma tu tak­że stre­fy teścio­wa (suchar alert!). Nie przy­pusz­cza­ją oni jed­nak, że będzie to naj­bar­dziej nie­prze­wi­dy­wal­ny tre­ning, jakie­go mogą się spo­dzie­wać.

Kreska

Jestem tro­chę takim małym dziec­kiem jeśli cho­dzi o kre­skę i uwiel­biam, kie­dy sce­ny humo­ry­stycz­ne są ryso­wa­ne odro­bi­nę bar­dziej infan­tyl­ną kre­ską jak np. w Stig­ma­cie. Tu takich jest spo­ro, a mimo to nie prze­szka­dza­ją one w odbio­rze cało­ści. Kohei Hori­ko­shi zadbał też o fan­ta­stycz­ne sce­ny bata­li­stycz­ne, pod­czas któ­rych dopie­ro widać pie­tyzm w dopiesz­cza­niu kre­acji umie­jęt­no­ści boha­te­rów. Cie­ka­we posta­ci, szcze­gó­ło­we loka­cje, cza­sem tro­chę prze­sa­dyzm w ope­ro­wa­niu rastra­mi. Sho­nen na piąt­kę z plu­sem.

Ciekawostka

Kohei Hori­ko­shi nie­na­wi­dzi ryso­wać bez­sen­sow­nych ele­men­tów. Za to uwiel­bia twa­rze i dło­nie. Według nie­go dło­nie mogą wyra­żać tyle samo emo­cji co twarz. Być może dla­te­go opa­no­wa­na twarz Ili uzu­peł­nio­na jest o bar­dzo żywą i cha­otycz­ną gesty­ku­la­cję tego boha­te­ra. Jest jed­nak jeden boha­ter-zło­czyń­ca, któ­ry powstał chy­ba na złość rysow­ni­ko­wi: jest on oto­czo­ny poje­dyn­czy­mi dłoń­mi, któ­re ewen­tu­al­nie np. mogą go dra­pać, kie­dy myśli. Sam autor zdra­dza, że pła­kał, kie­dy postać ryso­wał. Za każ­dym razem.

Podsumowanie

Dru­gi tom My hero aca­de­mia wpro­wa­dza już wro­gów super­bo­ha­te­rów i zaczy­na się robić napraw­dę cie­ka­wie. Rysun­ki są bar­dzo dyna­micz­ne i ani przez chwi­lę czy­tel­nik nie ma moż­li­wo­ści się nudzić. Oby taka ten­den­cja była dalej zacho­wa­na, bo podo­ba mi się spo­sób pro­wa­dze­nia histo­rii oraz czę­ste ele­men­ty humo­ry­stycz­ne.

Pozo­sta­łe recen­zje serii My hero aca­de­mia:
My hero aca­de­mia [tom 1]
My hero aca­de­mia [tom 3]

Na szybko
  • 9/10
    Fabu­ła — 9/10
  • 10/10
    Kre­ska — 10/10
  • 9/10
    Boha­te­ro­wie — 9/10
9.3/10

Moni zda­niem:

Popi­so­we wal­ki, zwy­czaj­ne szkol­ne życie nie­zwy­czaj­nych nasto­let­nich super­bo­ha­te­rów, szyb­ka akcja, cie­ka­we pomy­sły. Aż chce się jesz­cze wię­cej!