Samo­dziel­ność jest zawsze w cenie? Zale­ży kto doko­nu­je oce­ny. Bo jeśli samo­dziel­ność sta­je się samo­wol­ką to już nie jest tak weso­ło. Dzia­ła­nia Orli­ka zosta­ły wła­śnie skla­sy­fi­ko­wa­ne jako samo­wol­ka: bo prze­cież on wal­czył, a Pol­ska była wol­na, przy­naj­mniej od Niem­ca.

Bohaterowie

Pod­po­rucz­nik „Orlik” czy­li Marian Ber­na­ciak, to nie byle jaki żoł­nierz. Po zde­kon­spi­ro­wa­niu przez Niem­ców musiał wal­czyć par­ty­zanc­ko i robił to wyśmie­ni­cie. Jego oddział, któ­ry wspól­nie z pod­po­rucz­ni­kiem „Spo­koj­nym” dowo­dził, nie tyl­ko bro­nił lud­no­ści przed żoł­nie­rza­mi Wermach­tu, ale jesz­cze sto­po­wał zapę­dy żoł­nie­rzy Armii Ludo­wej, któ­rzy czę­sto zmie­nia­li swo­ją dzia­łal­ność w typo­wo ban­dyc­ką. Szcze­gól­nie miał na pień­ku z Gransz­to­fem. Przez licz­ne akcje i wyzwo­le­nie Ryk spod rąk oku­pan­ta „Orlik” był wręcz kimś mitycz­nym dla lud­no­ści: to był TEN „Orlik”. Kie­dy Ryki świę­to­wa­ły odzy­ska­nie nie­pod­le­gło­ści to on pod­jął gości­ną zało­gi sowiec­kich czoł­gów, goto­wych ocho­czo wyzwa­lać każ­dą miej­sco­wość. Jed­nak jego bra­wu­ro­we, choć prze­my­śla­ne akcje, nie skoń­czy­ły się wraz z pod­pi­sa­niem poko­ju: „Orlik” wal­czył o napraw­dę wol­ną Pol­skę i nie zawa­hał się nawet przed tak sza­lo­ny­mi pomy­sła­mi jak odbi­cie więź­niów bez­pie­ki w prze­peł­nio­nych sowiec­ki­mi jed­nost­ka­mi Puła­wach.

Fabuła

Oddział AK „Orli­ka” bie­rze udział w akcji „Burza” i dopro­wa­dza do oczysz­cze­nia oko­lic Puław z nie­miec­kich jed­no­stek. Pozo­sta­je tyl­ko zapro­wa­dze­nie spo­ko­ju na zie­miach i zni­we­lo­wa­nie gra­so­wa­nia uzbro­jo­nych band, czę­sto żoł­nie­rzy Armi Ludo­wej, zanim na miej­sce przy­bę­dą woj­ska sowiec­kie. Uda­je się w mia­rę zapro­wa­dzić porzą­dek i pod­czas entu­zja­stycz­ne­go wiwa­tu na cześć oddzia­łu „Orli­ka” w wyzwo­lo­nych Rykach docho­dzi do ostat­nie­go star­cia akow­ców z ludo­wca­mi: „Orlik” posta­na­wia dać szan­sę sza­ro­gę­szą­ce­mu się dowód­cy AL Gransz­to­fa. Od tego cza­su wszy­scy sie­dzą w ukry­ciu, a wie­lu żoł­nie­rzom z oddzia­łu, łącz­nie z „Orli­kiem” pro­po­no­wa­no wstą­pie­nie do ber­lin­gow­ców.

Pro­po­no­wa­no to może za sła­bo powie­dzia­ne: zmu­sza­no, zasta­wia­no pułap­ki, tor­tu­ro­wa­no bli­skich, by wyda­li cho­wa­ją­cych się po lasach żoł­nie­rzy. Czy to ozna­cza, że oddział „Orli­ka” sie­dział i cze­kał na wyła­pa­nie jak kacz­ki w trzci­nach? Nic z tych rze­czy! „Spo­koj­ny” nader spo­koj­nie zli­kwi­do­wał, nie­ste­ty tyl­ko na jakiś czas, Gransz­to­fa, a „Orlik” wraz z dobrze mówią­cym po rosyj­sku „Igoł­ką” zaata­ko­wa­li w spek­ta­ku­lar­ny i wręcz hol­ly­wo­odz­ki spo­sób budy­nek PUBP, w któ­rym prze­trzy­my­wa­no uwie­zio­nych żoł­nie­rzy.

Kreska

Oj dzie­je się tu, dzie­je! Z nume­ru na numer plan­sze są coraz lepiej roz­pla­no­wa­ne, kolo­ry żyw­sze, a akcja coraz goręt­sza. Jestem pod wra­że­niem jak sce­ny bata­li­stycz­ne dopra­co­wa­ne są w każ­dym calu. Te wybu­chy, ten ogień z luf, ruchy żoł­nie­rzy jak w fil­mach. Krzysz­tof Wyrzy­kow­ski dosko­na­le czu­je się w komik­sie histo­rycz­nym i to dokład­nie widać.

Ciekawostka

Na koń­cu komik­su dostęp­ne są dodat­ko­we mate­ria­ły. O ile w pierw­szej czę­ści Wil­czych tro­pów sku­pia­ły się one na posze­rze­niu zamiesz­czo­nych w komik­sie histo­rii, o tyle tu pozna­je­my dodat­ko­we wąt­ki z życia oddzia­ły „Orli­ka”. Nie­ste­ty ani jemu, ani „Spo­koj­ne­mu” nie było dane cie­szyć się za dłu­go poko­jem. „Orlik” został zabi­ty pod­czas pułap­ki w 1946 roku, a „Spo­koj­ny” popeł­nił samo­bój­stwo pod­czas osa­cze­nia w 1948, by nie nara­żać akcją zbroj­ną lud­no­ści cywil­nej budyn­ku, w któ­rym się znaj­do­wał. A Gransz­tof? Prze­żył, prze­nie­sio­no go na Pomo­rze i dosłu­żył jesz­cze stop­nia majo­ra.

Podsumowanie

Kawał żywej histo­rii. Bez histo­rycz­ne­go beł­ko­tu. Ludzie, tacy jak „Orlik”, żyli napraw­dę, czu­li, kocha­li, wal­czy­li o każ­dy dzień. Może i sta­li się boha­te­ra­mi, ale wie­dli cał­kiem nor­mal­ne życie. Takich komik­sów, któ­re nie bazu­ją na samej mar­ty­ro­lo­gii, a poka­zu­ją w boha­te­rach czło­wie­ka, potrze­ba nam wię­cej.

Pozo­sta­łe recen­zje serii Wil­cze tro­py:
Młot
Zyg­munt

 

Na szybko
  • 8.5/10
    Fabu­ła — 8.5/10
  • 8.5/10
    Kre­ska — 8.5/10
  • 7.8/10
    Boha­te­ro­wie — 7.8/10
8.3/10

Moni zda­niem:

Boha­ter­stwo to nie tyl­ko dum­ne odbi­ja­nie miast z rąk wro­ga. To tak­że kom­pro­mi­sy, uścisk dło­ni z oso­ba­mi po dru­giej stro­nie bary­ka­dy, zapro­sze­niu pra­wie „wyzwo­li­cie­li” na para­dę z oka­zji wyzwo­le­nia. Świet­ny komiks histo­rycz­ny o woj­nie, o któ­rej wie­lu z nas nie uczy­ło się na histo­rii.