Za każdym żołnierzem na polu walki, a nawet za żołnierzami wroga, stała jakaś sanitariuszka gotowa opatrywać rany. Tak samo za „Zygmuntem”, żołnierzem wyklętym, stała „Krystyna”. Pierwszy zeszyt wspaniałego komiksu historycznego o wojnie, o której wielu z nas nawet nie słyszało, a wielu, co słyszało – nie uznaje jej zasadności.

Bohaterowie

Zygmunt Błażejewicz to wyśmienity dowódca oddziału AK w okolicach Hajnówki w Puszczy Białowieskiej. Jak mówią jego podkomendni – odważny i odpowiedzialny. Być może te cechy tak bardzo nie podobają się sowietom czy zdrajcom, z którymi ciągle ma na pieńku. Pali papierosy, nie gardzi nawet sowieckimi skrętami typu „Białomorski kanał”. Ma dar nie tylko do wpadania na oddziały sowieckie nawet w drodze do dentysty, ale potrafi też barwnie opowiadać o przygodach swojego oddziału. Katolik, do tego wierzy innym, nawet wrogom, ale na tyle, by nie oberwać. Jest do tego strasznie uparty i swoim uporem zaraża innych. Jeśli nie zaraża to przymusza, choćby bronią, do posłuchu, choć zdarza mu się to z rzadka. Na szczęście do miłości nikogo nie przymusza, choć nie powiem – romantycznych zaręczyn nie ma się co po nim spodziewać. Po rozwiązaniu 5 Brygady Wileńskiej AK wraz z ukochaną „Krystyną” wiódł życie na emigracji w Belgii.

Fabuła

Jest to pierwszy zeszyt serii komiksowej Wilcze tropy, poświęconej Żołnierzom Wyklętym, przedstawia sceny z życiorysu „Zygmunta”. W obliczu coraz silniejszej penetracji dotychczasowym miejsc przez sowieckie wojska trzeba było znaleźć nowe miejsca na prowadzenie skutecznej walki i to właśnie oddział „Zygmunta” został oddelegowany do rozpoznania nowych terenów na lewym brzegu Buga. Okazuje się, że walka to wręcz drugie imię „Zygmunta” i jego oddziału. Nie ma chwili, której nie wykorzystałby on do rozprawienie się z panoszącym się wojskiem sowieckim na polskich terenach.

Jak nie atakują, to trzeba ich sprowokować jak na szosie Bielsk Podlaski – Boćki. A walczą zagorzale: z bandytami NKWD we wsi Jabłonna Lacka, gdzie usuwają także przekupnego sędziego, kolaborującego z Sowietami, z oddziałem NKWD we wsi Miodusy Pokrzywne czy też z sowiecką grupa operacyjna w okolicach Majdan. Nie było czasu na świętowanie zwycięstw. Czasem nawet brakowało go na podgojenie ran żołnierzy czy opatrywanie rannych. Sanitariuszki miały u niego pełne ręce roboty. Jednak nic nie trwa wiecznie: zarządzeniem dowództwa jego brygada zostaje rozwiązana, a on sam musi zacząć żyć jak cywil.

Kreska

Krzysztof Wyrzykowski doskonale czuje się w komiksie historycznym. Sceny batalistyczne rozplanował wyśmienicie, pełne są szczegółów. Uzbrojenie czy umundurowanie dokładnie odwzorowuje stan z rysowanej epoki. Szczegółów też nie brakuje na drugim planie, dzięki czemu otrzymujemy naprawdę bogate rysunki.

Ciekawostka

„Zygmunt” nie tracił czasu na podchody i jak już zauważył, że sanitariuszka „Krystyna” nie boi się wręcz niczego, uderzył do niej z propozycją małżeństwa. O tyle niefortunnie się zdarzyło, że nie dość, ze dziewczyna, nieco zaskoczona, musiała stać przed nim, dowódcą przecież, na baczność, to jeszcze „Zygmunt” w ręku trzymał nahajkę, skórzany bicz, w carskiej Rosji używany do chłosty. Czyż nie ma silniejszej zachęty do ożenku?

Podsumowanie

Czy na wojnie jest czas na miłość? Tak samo jak w czasach pokoju, a może nawet bardziej, bo życie jest krótsze. Pierwsza część Wilczych tropów jest nie tylko historią potyczek „Zygmunta”, żołnierza wyklętego, z Sowietami, ale także historią rozkwitu miłości sanitariuszki i dowódcy.

Pozostałe recenzje serii Wilcze tropy:
Młot
Orlik