Każdy z nas chciałby czasem wrócić do dzieciństwa. Co jednak, jeśli właśnie wtedy przeprowadzałeś się do krajów, w których znęcano się nad zwierzętami, blond włosy były powodem wyszydzania, a wszystkie budynki wyglądały jak wiecznie niedokończone? Czy takie dzieciństwo chce się wspominać? A może właśnie trzeba, żeby drugi raz żadne dziecko nie musiało przechodzić takiego zderzenia z rzeczywistością jak mały Riad?

Bohaterowie

Riadek jest słodkim kilkulatkiem. Ma burzę blond włosów na głowie i wie dokładnie, że przez to może być uważany za słodkiego malca. Doskonale to wykorzystuje: obce kobiety go non stop przytulały i brały na ręce, matka, Francuzka Clementine, i ojciec, Syryjczyk Abdel-Razak, go uwielbiają o obdarowują czym się da. To dla niego są najsmaczniejsze ciastka, wymyślanie bajek na dobranoc czy słodkie „tut” (owoce morwy).

Riadek jest jedynakiem i w sumie dobrze mu w takim stanie. Jest artystycznie uzdolniony, co nie uchodzi czujnym nauczycielkom z przedszkola. Jednak ma problemy, by dostosować się społecznie. Może też dlatego, ze w trakcie dzieciństwa przeprowadza się z Francji do Libii, a później do Syrii. Różnice kulturowe, problemy totalitarnych państw i w końcu pojawienie się rodzeństwa sporo zmienia w jego życiu.

Fabuła

Tak jak w Marzi, serii o dzieciństwie w Polsce, tak i tutaj mamy do czynienia z przedstawieniem biografii autora komiksu. Tym razem przenosimy się do totalitarnej Libii Mu’ammara al-Kadafiego i Syrii Hafiza al-Asada. Ze spokojnej Francji w pogoni za pracą i ideą panarabizmu cała rodzina Riadka przeprowadza się najpierw do Libii, by po krótkich wakacjach u francuskiej babci i pojawieniu się na świecie malutkiego braciszka osiedlić się na syryjskiej prowincji.

Gdziekolwiek się znajdują, są pełni optymizmu. Nawet jeśli ciągle brakuje jedzenia, bo jest ono wydawane na kartki, kiedy miejscowe dzieci zabijają psy dla zabawy, gdy jasnowłosego Riada wyzywa się od żydów, a w telewizji non stop nawołuje się do wojny i kiedy nie można ruszyć się mieszkania, bo oznaczać to może, że nie jest zajęte i przechodzi w ręce każdego, kto do niego wejdzie. Nawet wtedy ojciec Riada chwali ład arabski, jedność rodzinną i planuje jeszcze lepszą arabską przyszłość dla swojej rodziny.

Kreska

Sattoufowi w fascynujący sposób uchwycić dziecięce spojrzenie na świat i gorączkę politycznego idealizmu za pomocą bardzo prostej, wręcz dziecięcej kreski jaką możemy zobaczyć w Mausie Spiegelmana czy Fistaszkach Schultza. Ciekawa jest kolorystyka poszczególnych części: ta związana z przebywaniem we Francji jest zabarwiona na niebiesko, w Libii na żółto niczym pustynny piasek, a w Syrii na czerwono, z niektórymi zielonymi dymkami, przypominając główne kolory flagi syryjskiej.

Ciekawostka

W telewizji libijskiej dzieci oglądały japoński serial tokusatsu Spectreman. Tokusatsu oznacza dosłownie efekty specjalne stosowane w filmach kinowych i telewizyjnych, ale przyjął się także jako ogólne określenie specyficznego gatunku filmów akcji, science fiction, fantasy, horroru, czy dram, z udziałem różnorodnych potworów (np. kaijū, jak: Godzilla), superbohaterów (np. serie Kamen Rider czy Spectreman właśnie), czy dram z gatunku mecha (np. Giant Robo). Tego rodzaju efekty specjalne i technika zaczęły się kształtować w latach 50. XX w. W Polsce przedstawicielem tego gatunku może być Power Rangers.

Podsumowanie

Arab przyszłości. Dzieciństwo na Bliskim Wschodzie (1978-1984) to prawdziwa historia dość nietypowej wielokulturowej rodziny. Pokazany w komiksie zaskakujący, pełen zwykłego życia i absurdów czasów totalitaryzmu na Bliskim Wschodzie czasami przypomina ten, który pamiętamy z opowieści żyjących w czasie komuny rodziców. Ciężko powiedzieć, czy nie stereotypizuje arabskiego społeczeństwa, ale z drugiej strony tak, jak przedstawił to Sattouf, mogło być naprawdę.

Na szybko
  • 8.5/10
    Fabuła - 8.5/10
  • 7/10
    Kreska - 7/10
  • 7/10
    Bohaterowie - 7/10
7.5/10

Moni zdaniem:

Arab przyszłości to niezwykle dowcipna, miejscami przerażająca opowieść o rodzinie i zderzeniu dwóch, skrajnie odmiennych kultur: arabskiej i europejskiej. Wszystko to ukazane z dziecięcą szczerością i prostotą. Ale nie dla dzieci.