W miastach aż roi się od bezpańskich kotów. Zwykle w gestii miasta jest nie dopuścić do zbytniego ich rozrodu poprzez sterylizację, ale jest jeden gatunek, z którym poradzić dobie może tylko legendarny Dozorca. Bez niego życie w mieście byłoby zagrożone.

Bohaterowie

Dot to spoko ziomal, który lubi spędzać czas z paczką. W jej skład wchodzi Księciu, Mord i Magister. Prawie Fantastyczna czwórka, prawie. Dot jest szybki i zwinny, ale czasem ma wizje dotyczące przedmiotu lub osoby, której dotknie, Księciu to prawdziwy idealista, filozof, Morda jest prosty jak prawy prosty jego ojca prosto w jego twarz, a Magister to prawdziwy mózg całej bandy – wie wszystko. Prawie wszystko, bo nigdy nie słyszał ani o Matagocie, ani o Starożytnym Zakonie Dozorcystów.

Fabuła

Bond w szortach? Wonderwomen z miotłą? Bestia niczym z komiksu Batman. Trybunał sów? Tyle widzimy na okładce, a w środku jest jeszcze ciekawiej. Oto rozprawiający o wyższości Nicki Minaj nad Cardi B oraz niezależnością i siłą kobiety idealnej ziomale z pewnego amerykańskiego blokowiska wpadają na grubą sprawę. Ktoś morduje, nie tak zwyczajnie: ktoś rozszarpuje na kawałki. Na tak wiele kawałków, że jeden z nich, dokładniej ręka, nawet nie zostaje znaleziony przez policję i teraz chłopaki mogą… opchnąć rękę znanego zmarłego artysty na portalu aukcyjnym. Szarpiąc się o rękę trupa Dot doznaje wizji. Już wie kto zabił. Teraz będzie się ścigać z czasem, bo bestia jest wciąż głodna i zabija dalej, a okazuje się, że jedyna osoba, zdolna do walki z nią, nie jest obecnie w stanie nic zrobić. Na barki ziomali z blokowiska spada ciężar zorganizowania zasadzki na potwora. Czy uda im się obronić miasto?

Brzmi superbohatersko? Tylko z pozoru. Nie jest to bowiem komiks o mierniaku, który otrzymuje siłę i robi za ratownika ludzkości. Właściwie to taki trochę bohater z przypadku, bo bardziej walczy o życie niż z samą bestią terroryzującą miasto. Okazuje się jednak, że pomiędzy mocno ukwiecona przekleństwami gadką, puszkami piwa czy wypalonymi papierosami czai cię nie tylko potwór w postaci demona, z którym chłopacy będą musieli się zmierzyć.

Kreska

Kanciaste twarze, brak jakiejkolwiek proporcji, bałagan, bród, jakby narysować zapach to nawet smród amerykańskiej ulicy. Wszystko to w wychodzących często poza kadr, czasem niedbałych, acz świetnie obrazujących bardzo szybkie tempo akcji kreskach Ivana Shavarina. Pewnie można by było zrobić to bardziej gładko, poprawnie, ale to nie byłoby to. Nie byłoby tego prawdziwego przedstawienia ulicy i jej mieszkańców. Ja to kupuję!

Ciekawostka

Matagot to duch pod postacią czarnego kota, który był popularnym fantastycznym stworzeniem na terenie dzisiejszej Francji. Jeśli domownicy zaczną dokarmiać matagota, to będzie on co dzień przynosił jedną złotą monetę. W zamian mogą także przynosić uduszoną kurę. Matagoty pojawiają się sporadycznie w literaturze np. Harrym Potterze.

Podsumowanie

Komiks znanego w Polsce scenarzysty Bartosza Sztybora (scenarzysta genialnej serii W koronie, tłumacz m.in. Papier girls, Giant days czy Royal city) i świetnego rysownika Ivana Shavrina o historii, która nie miała prawa się wydarzyć. Nawet jej bohaterowie do końca nie mogą w nią uwierzyć. Świetna chwila relaksu, trochę śmiechu i zagadek detektywistycznych.


Na szybko:

Porządna rozrywka, bardzo ciekawa oprawa graficzna, fabuła, która może zamknąć się w jednym albumie, ale też zostawia ogromne pole do manewru, jeśli chodzi o ewentualną kontynuację. Historia zarówno dla fanów magii, legend jak i zagadek kryminalnych. I nie dla dzieci.

Moni zdaniem:

Fabuła: 9/10
Kreska: 8/10
Bohaterowie: 9/10