The walking cat. Apokalipsa zombie oczami kota [tom 3]

11 lutego 2024 0 przez Monika Kilijańska

To już ostatni tom kociej serii z zombiakami. Manga jest nieco skrzyżowaniem gier komputerowych The Last of Us (bo ludzie i zombiaki) i Stray cat (bo kot). Pokazuje prawdę o człowieczeństwie w oparciu o pojedyncze wydarzenie i to, jak ludzie na nie zareagują. Szkoda tylko, że to już ostatni tom.

Bohaterowie

Tym razem opisze dwie matki i ich miłość jako bohaterów. Pierwsza to matka Kaoru, kobieta-bluszcz. Trzyma się swojego mężczyzny, który daje jej złudne poczucie bezpieczeństwa. Przez to zapomina wręcz o córce. Jest jeszcze matka Risy, beznadziejnie zakochana w swojej córce. Poświęci ona wszystko i wsyzstkim, by dalej być blisko niej. Nawet jeśli jest już zombie. Tyle, że to nie pozytywna historia przemienionego jak w Miecz zabójcy demonów – zainfekowana córka nie ma w sobie nic z człowieka. Uczucie w obydwu przypadkach jest dla kobiet destrukcyjne.

Fabuła

Z poprzednich części wiemy, że wyspa nie jest już bezpieczna. A to wszystko przez matczyną miłość. Co więcej, aby przetrwać, Kaoru musi uciekać. To właśnie podczas brawurowej ucieczki rozdziela się ona z Yukim. Na szczęście dla Yuki zostanie uratowany przez Futę, młodego chłopca. Ten ostatni zrobi wszystko, aby wraz z kotem opuścić wyspę żywy. Ma cel i będzie do niego dążył aż do końca. Jednak spotkani po drodze ludzie wystawią go na próbę lojalności i człowieczeństwa. Każdy ma z nich inne historie sprzed nastąpieniem apokalipsy zombie, każdy ma powody, by nie ufać innym. Jednak czy to nie rzeczywiście koniec świata, kiedy ludzie są dla siebie gorsi niż potwory?

Kreska

Trzeci tom pozytywnie zaskoczył mnie jeśli chodzi o kreskę. Nadal sporo jest tu białych teł czy przekrzywień. Kreska bywa dość nierówna. Za to kreacja kota jest tu bezbłędna. Widać, że autor częściej przyglądał się zwierzęciu niż ludziom i właśnie je potrafi lepiej odwzorować, łącznie z mimiką i dynamiką ciała.

Ciekawostka

W poprzedniej recenzji tej serii (zobacz recenzję) pisałam o tym skąd wzięły się zombiaki w kulturze. Ale czy mogą one rzeczywiście istnieć? Teoretycznie tak. Na Haiti do dziś uważa się, że jest taka możliwość. Ba, w szpitalu Port-au-Prince bywały przypadki chorych, którzy zapadli w śpiączkę, a potem, nawet po 18 latach, wróci do życia i to już po pogrzebie (Clinical findings in three cases of zombification. Lancet. 1997). Co więcej, naukowcy uważają, że tetrodotoksyna zawarta w tkankach niektórych zwierząt może powodować podobne objawy jak właśnie wykazują zombie: drętwienie, mrowienie i przyjemne uczucie unoszenia się na wodzie — a nawet euforię. Duże ilości tej substancji zawiera uwielbiana w Japonii rozdymka (rodzaj Takifugu). Większa ilość może powodować śpiączkę lub stan podobny do śmierci, a nawet śmierć. Przypuszcza się, że kultyści voodoo mogą powodować stan semiśmierci u ofiar, by potem je zombifikować podając po rozbudzeniu i kontrolować. Oczywiście kontroluje się takich zombie podając drugi narkotyk, związek psychoaktywny pochodzący z ziela bielunia (Datura stramonium). Co więcej taka praktyka jest zakazana prawnie (art. 249 haitańskiego kodeksu karnego).

Podsumowanie

Bardzo podoba mi się cała seria ze względu na to, iż niby jest emocjonalna, ale jednak nie do końca. Wszystko przez to, że przecież bohaterem jest tu kot, zwierzę, którego uczuć nie potrafimy zrozumieć, które nie są jak te ludzkie emocje. Co więcej często i ludzie muszą porzucać swoje odczucia, by przeżyć. A często wręcz uczucia potrafią spowodować więcej szkody niż pożytku, szczególnie ślepa miłość. Zarówno ta pomiędzy partnerami, jak i matka i dzieckiem.To kot ostatecznie pozwala bohaterom nie utracić człowieczeństwa w momencie przerażenia i strachu.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie wydawnictwo-waneko-300x300.jpg

Na szybko:

Jest to niezły tom końcowy o świecie z zombiakami, widzianym oczyma kota. Jednak może nie każdego zadowolić, gdyż zakończenie mamy dość otwarte.

Moni zdaniem:

Fabuła: 7/10
Kreska: 7/10
Bohaterowie: 7 /10