Świat baśni to wróż­ki i jed­no­roż­ce, ale tak­że obci­na­nie pal­ców czy wydzio­by­wa­nie oczy jak u bra­ci Grimm czy zamar­z­nie­cie na śmierć jak u Ander­se­na. Baj­ki bywa­ją zabój­cze. Tak samo jak zabój­czy jest humor i świat Nie­na­wi­dzę Baśnio­wa. Ja kocham Baśnio­wo!

Bohaterowie

Ger­tru­da to kil­ku­lat­ka, któ­rą, jak stan­dar­do­wą więk­szość dziew­czy­nek, pory­wa­ją baj­ki, cuda, magia, sło­dy­cze, śmiech, słod­kie zwier­zacz­ki i różo­we fustrza­ste dywa­ny. Ger­tru­de marzy­ła o dosta­nia się do kra­iny bajek, w któ­rej będzie doświad­czać wła­śnie tego, co lubi. Nie spo­dzie­wa­ła się jed­nak, że jej marze­nia się speł­nią, a powrót do domu nie będzie wca­le tak łatwy jak zje­dze­nie lizacz­ka. Będzie dokład­nie w fuj trud­ny i dłu­go­trwa­ły.

Pod­czas prze­by­wa­nia w kra­inie cudow­no­ści nawet słod­ka dziew­czyn­ka zmie­nia się w żąd­ne­go krwi potwo­ra, wła­da­ją­ce­go dwu­ręcz­nym topo­rem lepiej niż n nie­je­den tol­kie­now­ski kra­sno­lud. Ba, jeśli się posta­ra to i kra­sno­ludz­ka bro­da jej wyro­śnie! Czy może być gorzej? Cia­sto­lo­ny prze­wod­nik w oso­bie Lar­ri­go­na Wenswor­tha II, praw­do­po­dob­nie muchy, cho­ciaż podo­bień­stwo do disney­ow­skie­go świersz­cza-sumie­nia z Pino­kia może być nie­przy­pad­ko­we, potwier­dza, że może.

Fabuła

Daw­no, daw­no temu żyła sobie dziew­czyn­ka imie­niem Ger­tru­de, któ­rą wtran­żo­li­ła pod­ło­ga. Spa­da­jąc w nicość poła­ma­ła sobie to i owo, ale tra­fi­ła do kra­iny swo­ich marzeń – Baśnio­wa. Żeby było wese­lej aby dostać się ponow­nie do świa­ta real­ne­go wystar­czy tyl­ko zna­leźć klucz. Choć przy­go­da powin­na trwać nie wię­cej niż dwie drgaw­ki zdu­mie­ła­ka (tłu­ma­cze­nie: jeden dzień), to zde­cy­do­wa­nie Ger­tru­de nie dała rady uwi­nąć się w takim ter­mi­nie i szu­ka klu­cza… 27 lat. I to nadal w swo­jej dzie­cię­cej posta­ci! Czło­wie­ko­wi w pew­nym wie­ku ode­chcie­wa się różu, sło­dy­czy i pucha­tych miś­ków, nic więc dziw­ne­go, że Ger­tru­de zaczę­ła na wła­sny spo­sób szu­kać klu­cza. Poszu­ki­wa­nia te przy­po­mi­na­ły skrzy­żo­wa­nie kru­cjat z najaz­dem Hunów i naszym pospo­li­tym Ogniem i mie­czem. Całe baśnio­wo mia­ło ser­decz­nie dość zie­lo­no­wło­sej dziew­czyn­ki, co jed­nak się sta­nie, kie­dy wresz­cie ten klucz będzie trzy­mać w rękach? Nawet ona się tego nie spo­dzie­wa­ła!

Kreska

Skot­tie Young wraz z kolo­ry­stą Jean-Fran­co­is Beau­le­iu odwa­li­li kawał świet­nej robo­ty. Kadry Nie­na­wi­dzę Baśnio­wa. I żyli dłu­gi i burz­li­wie ocie­ka­ją lukrem bar­dziej niż bożo­na­ro­dze­nio­we pier­ni­ki! Ten róż i paste­le, tęcze i jed­no­roż­ce, cukier­ki i liza­ki aż zle­pia­ją stro­ny. Jed­nak razem ze słod­kim lukrem ska­pu­je też poso­ka. I to jest wła­śnie naj­pięk­niej­sze! Zde­rze­nie dwóch świa­tów, bru­tal­no­ści z magią bajek, doro­sło­ści z dzie­ciń­stwem jest tak nie­praw­do­po­dob­ne, że aż pięk­ne. Zako­cha­łam się w tej kon­wen­cji nawet pomi­mo że za różem tak napraw­dę nie prze­pa­dam.

Ciekawostka

Ger­tru­de jak na postać nie­let­nią i do tego z baj­ki nie­zmier­nie dużo prze­kli­na. A wła­ści­wie chcia­ła­by. W koń­cu jest doro­słym w cie­le dziew­czyn­ki. Jed­nak świat Baśnio­wa nie pozwa­la na wygwiazd­ko­wa­nie wypo­wie­dzi, więc mamy tu przy­kła­dy bar­dzo kre­atyw­ne­go uży­wa­nia epi­te­tów. Otóż Ger­tru­de uży­wa m.in. takich prze­kleństw jak: fuj („fuj z tobą!”), cia­sto­lo­ny („ja cia­sto­lę!”), tulić się („tul się Lar­ry!”), kar­me­lić („kar­me­lić takie życie”), cukrzyć („skończ cukrzyć, Chmu­ria”). Cał­kiem pocu­krzo­ny pomysł!

Podsumowanie

Jeśli coś może się scia­sto­lić to mogą to być dzie­cię­ce marze­nia. Daw­no, daw­no temu żyła sobie Ger­tru­de, któ­ra chcia­ła wejść do świa­ta baśni, ale nie prze­wi­dzia­ła nawet, że wyj­ście może być pie­kiel­nie trud­ne. Baśnio­wo też tego nie prze­wi­dzia­ło, na swo­ją zgu­bę. Mała Mi z Mumin­ków to przy tej zie­lo­no­wło­sej rzeź­nicz­ce zale­d­wie drob­ny psot­nik.

 

Na szybko
  • 8.5/10
    Fabu­ła — 8.5/10
  • 10/10
    Kre­ska — 10/10
  • 9.7/10
    Boha­te­ro­wie — 9.7/10
9.4/10

Moni zda­niem:

Kocha­cie baj­ki? Róż, lukier, jed­no­roż­ce? Topo­ry, śmierć i prze­kleń­stwa dosto­so­wa­ne do uszu naj­młod­szych? Jeśli zamiast „cho­le­ra” mówi­cie „”moty­la noga”, a na widok kre­wi nie burzą się wasze wnętrz­no­ści to pole­cam ta arcy­gro­te­sko­wą przy­go­dę. Uwa­ga! Moż­na dostać cukrzy­cy!