Kiedy zastanawiamy się nad istniejącymi wojnami, zawsze zadajemy sobie pytanie: „Ale jak ludzie doszli do tego punktu? Jak mogło się wydarzyć coś o takiej skali? I tak szybko? I jak…
Droga, komiks Manu Larceneta
18 czerwca 2025To trudny komiks. Albo nie, inaczej: to trudny temat. Miłość ojca do dziecka w postapokaliptycznym świecie. Miłość pokazana czynami, niekoniecznie heroicznymi, ale z całego serca. Do tego pięknie narysowana. Droga, fenomenalny komiks Manu Larceneta na podstawie fenomenalnej powieści Cormaca McCarthyego
Bohaterowie
Jest tylko on i chłopiec. Obydwoje niezłomnie dążący przed siebie. Gdzie? Tam, gdzie będą dobrzy ludzie, nad brzeg oceanu. Niestraszne im zimno i głód, lecz źli ludzie. I pył. Chłopiec ma wiele pytań, na które często on nie wie jak odpowiedzieć. A jeśli wie, bo pamięta czasy sprzed apokalipsy. Czasy, kiedy na niebie latały samoloty, łąki kwieciły się bujnie, drzewa rodziły soczyste owoce, a ludzie byli sobie bliscy, mili, uczynni bez powodu. On ma straszny kaszel od pyłu. Chroni chłopca jak może przed wszystkim. Zawsze mówi prawdę, nawet najbardziej bolesną. Chłopiec kocha go, jest zaniepokojony stanem zdrowia.

Fabuła
To typowa opowieść drogi. Dosłownie. Idąca przez miasto i podmiejskie tereny para pcha przez zaspy śmieci swój wózek z całym dobytkiem. Unikają innych, chowają się w opuszczonych domach, poszukują resztek pożywienia, zapasów. Czasem kogoś zobaczą, czasem znajdą skarb w postaci puszek gruszek w syropie. Są cicho, bo nadmiar dźwięków może zwabić złoczyńców. Czasem spotykają tych nieco nawiedzonych, którzy też są niebezpieczni. Aż dotrą do wody, zanurzą chude ciała w zimnej słonej wodzie, wykąpią się jak kiedyś, nawet jeśli będzie szczypało. Bo muszą żyć.

Kreska
To jest fenomenalne dzieło! Choć już spotkałam się z jego pracami choćby w Raporcie Brodecka i Blaście, to nadal jestem pod wrażeniem, jakie robi na mnie jego kreska. Jest brudna i realistyczna. Wszyscy bohaterowie mają poszarpane ubrania, mnóstwo warstw, bandaży, powiewających na wietrze. Nagie ciała są przerażająco chude, szkielety ogryzione z mięsa, czaszki roztrzaskane. Światło i cień bawią się z czytelnikiem w chowanego, co chwilę uwypuklając jakiś ważny szczegół. A szczegóły są tu bardzo ważne i świetnie rysowane. Wszystko to sprawia, że ciężar tej raczej ubogiej w dialogi opowieści jest jeszcze większy i bardziej przytłacza. Do tego świetne tła, szczególnie miast. Jestem zauroczona.

Jeśli chcesz zobaczyć futurystyczne tła miast, to warto sięgnąć po mangę Blame.
Ciekawostka
Komiks jest na podstawie nie mniej świetnej książki Cormaca McCarthyego. Jest przejmującym obrazem wspólnej wędrówki nad brzeg oceanu ojca i syna. Po nie bardzo określonej fabularnie katastrofie klimat na Ziemi jest nie do zniesienia. Pył zniszczył życie, ludzie wegetują, nie ma nic do jedzenia. Szerzy się zło. Ojciec uczy syna, by wierzył tylko dobrym ludziom. Wie, że jego czas jest policzony, ale chociaż może dziecku uda się. Może nad wodą pyłu jest mniej w powietrzu. Może spotkają tych dobrych. Opowieść, tak jak całe uniwersum, w którym żyją bohaterowie, jest pełna ciszy i niewiedzy. My nie wiemy co się dzieje, bohaterowie – tak samo.

Podsumowanie
To prawie komiks niemy. Dialogów jest mało, ale plastyczne odmalowanie wizji postapokaliptycznego świata nie potrzebuje wypowiedzianych głośno słów. Fantastyczne dzieło. Daje do myślenia. Mogłabym czytać wiele razy i zawsze coś nowego z niego wywnioskować.

Na szybko:
Chylę czoło przed autorem, który przekonująco zobrazował jedną z najsłynniejszych powieści ostatnich lat. I zrobił to genialnie!
Moni zdaniem:
Fabuła: 10
Kreska: 10 
Bohaterowie: 10 





