Jak się cieszę, że jest kontynuacja mangi Gangsta! [tom 4-8]

Jak się cieszę, że jest kontynuacja mangi Gangsta! [tom 4-8]

23 lutego 2020 0 przez Monika Kilijańska

Gangsta to czysta jatka, do tego świetnie narysowana. Tak można by było myśleć na pierwszy rzut oka, ale nic bardziej mylnego. Tak, jest świetna, rysunki są naprawdę odjazdowe. Mamy tu jednak nie tylko to. Jest tu tyle emocji, że starczy i dla romantycznej duszy (o ile przeżyje te hektolitry krwi), i dla matki jaką jestem ja, i dla kogoś, kto wielbi lojalność czy przyjaźń. Wszystko to znajdziemy w najciemniejszych miejscach Ergastulum, mieście podzielonym na tych, którzy są normalni i tych, którzy by żyć muszą przyjmować dość specyficzne leki: stymulant i depresant.

Bohaterowie

Marco i Connie to para jakich mało. Marco Adriano to młody mężczyzna o krótkich ciemnych włosach, szczupłej sylwetce i przyjaznej, dobrodusznej wręcz aurze. Ma wyraźnie widoczną bliznę, która wędruje spodu lewego oka aż do prawego ucha, a części tego ucha dodatkowo brakuje. Mimo blizny nadal jest dość przystojny. Jego zrównoważony charakter często testowany jest przez mafię, a praca zwykle polega na uspokajaniu bardzo porywczej Loretty i Galahada. Bo Marco jest pracownikiem rodziny Cristiano. Wychował się w idei, że Twilighci są obrzydliwością i należna im jest jedynie śmierć.

Constance Raveau, dla przyjaciół Connie, jest wnuczką Babci Joel i właścicielką sklepu z bronią w Ergastulum. To wesoła młoda kobieta, która nie wydaje się zaniepokojona przemocą wokół niej. Bardzo przyjazna i serdeczna dla innych. Często mówi zanim pomyśli. Zakochana, z wzajemnością, w Marco, jednak nie obnoszą się ze swoim uczuciem.

Fabuła

Okazuje się, że Specjalistom można zlecić każde zadanie: od wymierzenia sprawiedliwości, po odszukanie zaginionego kociaka. Jednak bywają grubsze sprawy jak np. ochrona burdelu rodziny Cristiano. A skoro jest potrzeba ochrony, to będzie i przed czym chronić. Koniec końców trochę zaspoileruję, że nie będzie to najbardziej udana ochrona mienia i ludności. Do tego Connie zostaje znika, głowa rodziny Monroe pozostaje bez ochrony, spece zostają rozdzieleni. No dzieje, się dzieje! Wszystko zmierza w jednym kierunku: potężnej bitwy. Koshke podrzuca nam też kilka informacji co do planu eksterminacji Twilightów.

Tak było do tomu 7 wydanego w 2017 roku i na kolejny, ósmy, musiałam czekać ponad rok! A było na co czekać, bo w końcu dowiemy się co z Marco i Connie. Okładka podpowiada ślub. Czy to przypadkiem nie zmyłka? Och, Marco będzie walczył o miłość naprawdę zaciekle. Ciekawa jestem kolejnego tomu, bo kończy się zapowiedzią masakry.

Kreska

Fruwają, biegają, latają, skaczą. Są rozrywani, rozszarpywani, rozcinani. I to wszystko w czarno-białych bardzo dynamicznych kadrach. Przy tym też niezwykle emocjonalnych. Choć czasem Koshke odrobinę przesadza z cieniowaniem, to mimo wszystko te ciemne obrazy jeszcze bardziej działają na emocje. Bo przez te 8 tomów niektóre osoby wręcz się pokochało, a tu widzi się je w dość groźnych dla życia wydarzeniach. Jest smutno i nawet rysunki oddają to idealnie.

Ciekawostka

W Gangście poznajemy coraz lepiej jak funkcjonuje fikcyjne miasto kierowane właściwie przez mafijne rodziny. Ale czy przypadkiem nie jest tak także w tych naszych realnych czasach? Jak opisał dziennikarz Roberto Saviano w niesamowitym reportażu Gomorra miasta takie jak Neapol czy Mediolan to miejsca, gdzie nie przemknie nawet mysz pomiędzy szwalniami bez pozwolenia mafijnych rodzin. Nie bez powodu na d autorem wisi mafijny wyrok śmierci. Myślicie, że kodeks honorowy z Ojca chrzestnego coś dziś znaczy? Nie, dokładnie nic. Kamorra wykorzystuje wszystko i wszystkich. Handluje bardzo zróżnicowanym asortymentem na nieopisanie szeroką skalę: narkotyki, broń, ale i podrobione ubrania, budowlanka, odpady, turystyka, przemysł spożywczy czy technologiczny. System istnieje i działa nieustannie, a my, konsumenci, jesteśmy jego końcowym odbiorcą. Aresztowania bossów i zajmowanie majątku mafii dzięki zeznaniom „skruszonych” to syzyfowa praca. Skąd to wie autor? Jest właśnie z tych rejonów. Wyrósł pomiędzy fabrykami-molochami, które kontrolowały klany, widział niejedną walkę ich przedstawicieli, bezradność czy bierność policji, wie co oznacza nie mieć wyboru. W pewnych dzielnicach przecież musisz być kamorrystą jako mężczyzna, a dziewczyną kamorrysty jeśli jesteś kobietą. To przecież… normalne. Bo czyż normą nie jest coś, co robią wszyscy? Autor postanowił pokazać, że nie, dać świadectwo. Bolesne i prawdziwe.

Podsumowanie

Warto było czekać dwa lata, choć nawet autorka przeprasza, że zeszło jej tak długo. Nie z jej winy, ale jednak. Nie powiem – bałam się, że to kolejna seria porzucona. Ale udało się. Dostałam swój upragniony tom 8, domknięta została historia Connie i Marco. Jestem usatysfakcjonowana na tyle, że ostatni tomik kilka razy przeczytałam. Za każdym razem ze łzami w oczach. To trzeba przeczytać, bo taka miłość zdarza się raz na milion.

Inne recenzje serii Gangsta: [tom 1], [tom 2], [tom 3].


Na szybko:

Historia o dwóch Specach, głuchoniemego Nicko i obdarzonego pamięcią fotograficzną Woricka, którzy w nagrodę przygruchali sobie do pomocy (serio!) prostytutkę powinna być przewidywalna. Ale tak naprawdę nie na nich skupia się często fabuła, a na tym, co o wiele ważniejsze: miłości, lojalności, przyjaźni, powinności. Do tego, jak możemy przeczytać na okładce ósmego tomu „to podróż między bytem a nicością, w której czuć aurę wieczności.” Tego nie możecie spodziewać się po każdym shonenie. Bo Gangsta to coś więcej niż dobra bijatyka.

Moni zdaniem:

Fabuła: 8 /10
Kreska: 9 /10
Bohaterowie: 8/10