Sko­ki w cza­sie to już okle­pa­ny temat, jed­nak nadal moż­na go zro­bić tak, by pory­wał tłu­my i bez efek­tów spe­cjal­nych. War­to tu choć­by przy­po­mnieć Steins;Gate czy O dziew­czy­nie ska­czą­cej przez czas (Toki o kake­ru shōjo). Choć wie­le tu nie­lo­gicz­nych wąt­ków i oso­bom zafa­scy­no­wa­nym para­dok­sa­mi podró­ży w cza­sie nie będzie man­ga przy­pa­da­ła do gustu, jed­nak jest to bar­dzo wcią­ga­ją­ca jed­no­to­mów­ka, któ­rą szcze­rze pole­cam.

Bohaterowie

Głów­ną boha­ter­ką jest uczen­ni­ca dru­giej kla­sy liceum Mako­to Kon­no. Nie ma w niej nic nie­zwy­kłe­go i tak napraw­dę każ­dy z nas mógł­by się z nią iden­ty­fi­ko­wać: lubi dłu­go pospać, jest roz­trze­pa­na, dojeż­dża do szko­ły na rowe­rze, a czas wol­ny wypeł­nia jej gra w base­ball z dwo­ma kole­ga­mi, Kosu­ke Tsu­da, kujo­nem któ­re­go zna od dzie­ciń­stwa i Chia­ki Mamya, nowym uczniem, któ­ry nie wia­do­mo skąd się wła­ści­wie wziął. Nie łączy ich jed­nak nic moc­niej­sze­go niż przy­jaźń, choć Chia­ki ma pew­ne zamia­ry wobec Mako­to, co ona nie­ustan­nie odrzu­ca.

A, bo jed­ne­go nie doda­łam: Mako­to potra­fi ska­kać w cza­sie. Jest to nie­ste­ty dość nie­prze­wi­dy­wal­na umie­jęt­ność i Mako­to dopie­ro co zaczy­na pano­wać nad tym gdzie w cza­so­prze­strze­ni wylą­du­je. Tak napraw­dę dobrze jest jej tu i teraz: w szko­le, bez obo­wiąz­ków, z naj­bliż­szy­mi przy­ja­ciół­mi. Chce prze­żyć waka­cje nie na ucze­niu się do egza­mi­nów, a na zaba­wie. Chce myśleć o teraź­niej­szo­ści bez przej­mo­wa­nia się przy­szło­ścią, co bar­dzo uła­twia jej umie­jęt­ność. Źle napi­sa­ny test? Skok w cza­sie. Inny pomysł na spę­dze­nie wie­czo­ru? Skok w cza­sie. Jed­nak wraz ze sko­ka­mi poja­wia­ją się zmia­ny, któ­re nie zawsze są przez nią pożą­da­ne, a nawet nie­bez­piecz­ne. Czy da się ura­to­wać świat mając ogra­ni­czo­ną ilość sko­ków?

Fabuła

Podob­no nie­szczę­ścia cho­dzą sta­da­mi i w przy­pad­ku Mako­to Kon­no jak naj­bar­dziej moż­na by potwier­dzić taką tezę. Zły sen, spóź­nie­nie na lek­cje, nie­za­po­wie­dzia­na kart­ków­ka, dyżu­ro­wa­nie w szko­le, zepsu­te hamul­ce w rowe­rze, potrą­ce­nie pie­sze­go i w koń­cu… Nie, to nie takie łatwe. W momen­cie, kie­dy Mako­to prze­ży­wa naj­gor­szą chwi­lę w swo­im dniu, a może nawet życiu, nastę­pu­je coś nie­sa­mo­wi­te­go: dziew­czy­na ska­cze w inne miej­sce ze swo­jej prze­szło­ści, przez co splot nie­for­tun­nych zda­rzeń zosta­je zatrzy­ma­ny. Na szczę­ście Mako­to ma z kim poroz­ma­wiać o całej tej dziw­nej sytu­acji i odnaj­du­je w ciot­ce, zwa­nej piesz­czo­tli­wie „wiedź­mą”, brat­nią duszę. Oka­zu­je się, że dar prze­no­sze­nia się w cza­sie nie jest wca­le tak rzad­ki.

Co moż­na zro­bić z taką umie­jęt­no­ścią? Pew­nie nie­je­den wyna­la­zł­by szcze­pion­kę na raka czy zli­kwi­do­wał głód i woj­ny na świe­cie, jed­nak Mako­to chce zwy­czaj­nie spę­dzić weso­łe waka­cje i cie­szyć się życiem. Wie­lo­krot­nie powta­rza nie­któ­re sytu­acje, by wyci­snąć z nich to, co naj­lep­sze: z nie­za­po­wie­dzia­ne­go testu dosta­je mak­si­mum punk­tów, wie dokąd będzie lecia­ła wyrzu­co­na przez kole­gów pił­ka pod­czas meczu czy też może waka­cyj­ny wie­czór spę­dzić na kil­ka spo­so­bów. Jed­nak w przy­ro­dzie musi być rów­no­wa­ga: jeśli komuś nagle wszyst­ko idzie jak z płat­ka, musi być ktoś, komu wcze­śniej się wio­dło, a teraz ma pecha. Sytu­acja kom­pli­ku­je się jesz­cze bar­dziej kie­dy oka­zu­je się, że umie­jęt­ność też ma swo­je gra­ni­ce.

Kreska

Kre­ska w man­dze O dziew­czy­nie ska­czą­cej przez czas jest este­tycz­na i przy­jem­na dla oka. I tyle. Nie ma tu szcze­gó­ło­wo ryso­wa­nych miejsc jak w Kimi no na wa, posta­cie też nie są cha­rak­te­ry­stycz­ne. Ot, nasto­lat­ko­wie i tyle. Jak mawiał Gin­to­ki w Gin­ta­mie: dobrze nary­so­wa­ny boha­ter man­gi powi­nien być roz­po­zna­wa­ny nawet jeśli patrzy­my tyl­ko na jego cień. Tu nie ma tej roz­po­zna­wal­no­ści i być może dla­te­go łatwiej sobie wyobra­zić, że każ­dy z nas mógł­by być taką Mako­to czy Chia­kim.

Ciekawostka

Każ­de­go z obda­rzo­nych moż­li­wo­ścią sko­ków w cza­sie łączy obraz wysta­wio­ny w Tokij­skim Muzeum Naro­do­wym, poda­wa­ny przez ciot­kę Mako­to reno­wa­cji. Przed­sta­wia on kolo­ro­we kwit­ną­ce na bia­ło śli­wy, kame­lie i chry­zan­te­my. Nie­ste­ty nie jest to praw­dzi­wy obraz i nijak szu­kać go w japoń­skich muze­ach. Praw­do­po­dob­nie jest to obraz uka­zu­ją­cy okrut­ne cza­sy futu­ry­stycz­nej woj­ny zesta­wio­ny z obra­za­mi z epo­ki Edo, w któ­rej jeden z kie­run­ków arty­stycz­nych, szko­ła malar­stwa rin­pa, nie­od­łącz­nie zwią­za­ny był z moty­wem kwia­to­wym.

Podsumowanie

O dziew­czy­nie ska­czą­cej przez czas to dobra pro­po­zy­cja dla osób, któ­re poszu­ku­ją wzru­sza­ją­cej pozy­tyw­nej histo­ria z odro­bi­ną roman­su i kome­dii. To dobra man­ga na waka­cje, bo nie ma w niej zbyt wie­le prze­my­śleń, a przy­go­dy boha­te­rów nie­zmier­nie wcią­ga­ją. Star­szy czy­tel­nik z sen­ty­men­tem wró­ci do cza­sów swo­jej mło­do­ści, a młod­szy zasta­no­wi się, czy tu i teraz wyko­rzy­stu­je tak, jak­by chciał.

Na szybko
  • 8/10
    Fabu­ła — 8/10
  • 8/10
    Kre­ska — 8/10
  • 8/10
    Boha­te­ro­wie — 8/10
  • 1/10
    Licz­ba tomów — 1/10
6.3/10

Moni zda­niem:

Tak jak są ide­al­ne książ­ki na lato, tak samo jest z man­ga­mi. Ta histo­ria jest pro­sta, ale nie za pro­sta. Ide­al­nie wcią­ga, ale nie skła­nia do wie­lo­go­dzin­nych reflek­sji nad życiem. Bar­dzo dobra jed­no­to­mów­ka.